Blog > Komentarze do wpisu
Przerażające odkrycie / The truth that nearly killed me ...

Więc... Było to tak:

W zeszłym roku w konkursie Burdy i Łucznika wygrałam maszynę Diana 417. Super!

Czekałam na nią kilka tygodni. Kilka sekund po tym, jak kurier zamknął drzwi maszyna wylądowała na stole. Chciałam jak najszybciej wypróbować wszystkie 24 programy! Udało się!

Na drugi dzień znowu zasiadłam do maszyny. I znowu chciałam wypróbować nowe ściegi. Udało się w 50% :( Tak zwane ściegi elastyczne, z niewiadomej mi przyczyny, przestały reagować na zmianę długości ściegu.

Na szczęście, pomyślałam, maszyna jest na gwarancji. Napisałam odpowiednie pisemko do serwisu i poprosiłam znajomego o dostarczenie maszyny do Wrocławia. Po kilkunastu dniach wróciła. Na moim pisemku była adnotacja:

Sprzęt sprawny :-)! (pisownia oryginalna)

Wow! Teraz mogę szyć wszystko! Odpalam maszynę. 10 ściegów elastycznych nadal nie reaguje na zmianę długości ściegu :( Oglądam próbkę materiału z serwisu. Pan wypróbował tylko pozostałe ściegi, elastycznych nie tykając....

Odstawiłam maszynę na kilka miesięcy w kąt...

Kilkanaście dni temu zadzwoniłam do znanego i renomowanego zakładu z tradycjami z zapytaniem, czy pan naprawi moją Dianę. Oto co usłyszałam: "Nie zajmujemy się marketową chińszczyzną!"

No to KTO i GDZIE może naprawić moją maszynę??? Serwis gwarancyjny tylko odcina kupony, renomowana firma z wieloletnią tradycją odmawia? To tak, jakbym poszła z gorączką do lekarza, a on powiedziałby, że nic nie zrobi, bo samo przejdzie.

Moje przerażające odkrycie:

1) "Legendarna polska marka" jest w całości produkowana w PRC (People's Republic of China), a firma Łucznik istnieje jedynie jako zakupiony przez importera znak towarowy, który jest wykorzystywany do produkcji maszyn do szycia, lokówek, suszarek, sokowirówek itp. w Chinach :)

2) "renomowane" serwisy olewają ten szajs wprost, serwisy "gwarancyjne" robią to samo w białych rękawiczkach :)

 

Dlatego się wzięłam i wkurzyłam, i na ostatniej giełdzie samochodowej kupiłam maszynę NECCHI 559, korpus metalowy, 20 programów szycia - za 50 zł :) Szyje jak złoto, nic nie stuka, nic nie wyje. Na próbę uszyłam na niej kolejny Studio Box w wersji mini:

 

 pudełko

 

pudełko

 materiał: jeans z recyklingu, filc, bawełna w kratkę

 

 

Jakie macie doświadczenia w serwisowaniu maszyn do szycia?

Może tylko ja mam takiego pecha ....

 

wtorek, 26 czerwca 2012, blackgodiva

Polecane wpisy